Trening jelita: jak bezpiecznie zwiększać tolerancję na węglowodany
Zdolność jelita do wchłaniania węglowodanów podczas wysiłku nie jest stała — można ją wytrenować, podobnie jak mięsień. Regularne przyjmowanie węglowodanów na treningach uczy jelito szybszego transportu cukru, przy minimalizowaniu wzdęć i mniejszym ryzyku skurczów. Ta adaptacja wymaga jednak tygodni systematycznej pracy — nie da się jej "włączyć" rano przed startem, po prostu pijąc więcej.
Najbezpieczniej budować tolerancję stopniowo. Zacznij wyraźnie poniżej docelowego tempa — dla większości rowerzystów rozsądnym punktem startowym jest ok. 30 g węglowodanów na godzinę. Potem zwiększaj dawkę powoli, o mniej więcej 5-10 g na godzinę co tydzień lub dwa, dając jelitu czas na adaptację przy każdym kroku, zanim pójdziesz wyżej. Rowerzyści, którzy od razu przechodzą na ok. 90 g/h bez takiego rozpędzania się, zamiast dodatkowej energii częściej dostają bóle brzucha, wzdęcia albo biegunkę.
Ćwicz przy intensywności i na dystansie zbliżonym do tego, co czeka Cię na starcie, a nie tylko na spokojnych wyjazdach. Komfort jelita przy luźnym tempie nic nie mówi o tym, jak zniesie ono ciężki wysiłek. Wraz ze wzrostem intensywności organizm kieruje więcej krwi do pracujących mięśni, a mniej do układu trawiennego, więc ta sama dawka węglowodanów pod koniec ciężkiego wyścigu może być dużo trudniejsza do wchłonięcia niż podczas spokojnej jazdy treningowej.
Trenuj też z dokładnie tymi produktami i tym miksem (stosunkiem maltodekstryna-fruktoza), których planujesz użyć na zawodach. Żel czy napój, który dobrze leży na treningu, niekoniecznie musi być tym, którego faktycznie użyjesz na starcie — a zmiana produktu czy mieszanki w ostatniej chwili niweczy sens całego wcześniejszego przyzwyczajania jelita.
Zmęczenie smakiem to też realny problem — smak, który po godzinie smakuje świetnie, po trzech czy czterech godzinach może być trudny do przełknięcia, więc warto to sprawdzić właśnie na długich treningach. Możesz pomyśleć o urozmaiceniu smaku, np. przez zmianę dodatków smakowych, albo zabrać coś neutralnego w smaku, np. rice cakes.
Zanim obwinisz same węglowodany, warto wykluczyć kilka częstych przyczyn problemów żołądkowo-jelitowych. Zbyt stężone bidony podnoszą osmolalność napoju, co ściąga wodę do jelita i może wywołać skurcze. Duża ilość tłuszczu, błonnika czy białka tuż przed lub w trakcie intensywnego wysiłku spowalnia trawienie i konkuruje o ten sam, ograniczony przepływ krwi. Odwodnienie dodatkowo pogarsza wchłanianie węglowodanów. A samo przyjmowanie więcej węglowodanów na godzinę, niż aktualnie wytrenowało Twoje jelito, spowoduje problemy niezależnie od tego, jak dobrze skomponowany jest produkt.
Kiedy znasz już swój aktualny, wytrenowany limit, planuj wokół niego zamiast zgadywać. Carb Fueling pokazuje Twój sufit wchłaniania na bieżąco, gdy ustawiasz proporcję miksu w bidonie i żelu — dopasuj ją do tego, co faktycznie przećwiczyło Twoje jelito, a potem zbuduj harmonogram, który mieści się w tym limicie, zamiast przesadzać w dniu startu. Jedno zastrzeżenie: niezależnie od ustawionej proporcji, sufit wchłaniania w Carb Fueling nie przekroczy ok. 92 g/h. To świadomy, bezpieczny domyślny próg, a nie twardy fizjologiczny sufit — nieliczne, bardzo dobrze wytrenowane jelita mogą go przekroczyć — ale dla zdecydowanej większości rowerzystów jest to rozsądna granica.
Źródła: Cox i wsp., J Appl Physiol 2010 (28 dni treningu z wysoką dostępnością węglowodanów podniosło utlenianie węglowodanów egzogennych i wynik na czas o ok. 6%).

