CARB FUELINGplaner węglowodanów i nawodnienia

Bidon czy żel? Kiedy i co wybrać

Węglowodany możesz dostarczyć organizmowi na kilka sposobów: rozpuszczone w bidonie, skoncentrowane w żelu albo zjedzone jako zwykłe jedzenie. Każda forma ma swoje plusy i minusy. Dobry plan żywieniowy nie polega na wybraniu jednej z nich na cały wyścig, tylko na dobraniu formy do momentu, w którym jej używasz.

Bidon najłatwiej pije się na bieżąco. Popijasz w swoim tempie, a każdy łyk dostarcza od razu węglowodany i płyny — to bardzo wygodne w upale, kiedy i tak potrzebujesz jednego i drugiego. Problem w tym, że jeden bidon to jedno stężenie. Raz zmieszany, nie zmienisz go w trakcie jazdy, a gdy się skończy, uzupełnienie wymaga planu — sklepu albo pit stopu. Logistykę tego tematu opisujemy osobno w artykule o planowaniu uzupełniania bidonów.

Żele rozwiązują problem miejsca. Jedna saszetka jest mała i gęsta energetycznie, więc w kieszeni koszulki zmieścisz zapas na kilka godzin jazdy, praktycznie bez wagi i objętości. Dawkowanie jest precyzyjne — każda saszetka ma znaną, stałą ilość węglowodanów, więc nie zgadujesz, ile właśnie przyjąłeś. Minusem jest to, że żel jest skoncentrowany. Zjedzony sam, bez popicia wodą, może ciążyć w żołądku albo przejść przez jelita szybciej, niż byś chciał. Większość żeli najlepiej działa popita wodą. Do tego po każdej saszetce zostaje opakowanie, które musisz gdzieś schować, dopóki nie wyrzucisz go do kosza.

O jedzeniu stałym często zapomina się przy planowaniu, a przecież sprawdza się świetnie na dłuższych, spokojniejszych odcinkach. Żucie i wolniejsze trawienie nie przeszkadzają, gdy intensywność jest odpowiednio niska — a prawdziwe jedzenie daje smak i teksturę, których nie zapewnią same słodkie żele i napój izotoniczny. Na bardzo długich dystansach ta różnorodność jest bardzo ważna, bo "resetuje" słodki posmak w ustach i pozwala dostarczać kolejne porcje węglowodanów, nawet gdy nie mamy już ochoty na słodycze. Problemem może być intensywność i teren — trudno żuć i przełykać, jadąc mocno, a na technicznym, wyboistym terenie, gdzie obie ręce potrzebne są na kierownicy, jedzenie czegokolwiek robi się niewygodne.

W praktyce większość rowerzystów nie wybiera jednej formy na cały wyścig, tylko łączy je. Bidon to baza, stały fundament, popijany przez cały czas. Żel to szybkie doładowanie przed trudnym momentem — długim podjazdem czy atakiem — kiedy chcesz szybko dostarczyć węglowodany bez odrywania się od jazdy na picie z bidonu. Jedzenie stałe wypełnia spokojne, równe odcinki, gdzie żucie nic nie kosztuje, a zmiana smaku pomaga przywrócić możliwość zjedzenia kolejnego żelu.

Carb Fueling pozwala zaplanować wszystkie trzy formy naraz. Dodaj do planu bidon z węglowodanami, żel, czy banana, a aplikacja pokaże Ci, czy taka kombinacja rzeczywiście pokrywa Twoje zapotrzebowanie na węglowodany w każdej godzinie — nie tylko w sumie na całą trasę.

Zbuduj plan łączący bidon, żel i jedzenie →